|
WŁADCA PIERŚCIONKA: VOL. 2
Hobbici milczeli przez pewien czas. Czuli się dziwnie spokojnie i bezpiecznie. W końcu Pippin pierwszy odważył się przemówić.
- Posłuchaj, Drzewaczu chciałbym cię o coś spytać. Dlaczego Celeborn ostrzegał nas przed twoim lasem? - Hmmmmmm, taaak powiedział? - mruknął Drzewacz - Zrobiłbym i ja to samo, gdybyście zmierzali w drugą stronę.... Hobbit milczał, czas, czuli dziwnie, bezpiecznie, Pippin zapytał. - Drzewacz, Celeborn twój las nie dlaczego? - Że co? - spleśnił się Drzewacz i zgrzybiał nieco. - Pippin jest pierdolnięty - wyjaśnił Merry i strzelił zwycięskiego gola w meczu z Rumunią. - On pyta, czy można tu bez przeszkód się kontemplować? - Naturlich - odparł Drzewacz i rozstrzelał jeńców żydowskich. - A wy kim jesteście i co tu zamyślacie? - Hobbit, Shire, Baggins, pierścionek, Gandalf, Frodo, jeźdźcy, Mordor, spierdalać - beznamiętnie wyrzygał Pippin. - Ooooo, znacie Gandalfa, poczciwy czarodziej - wypuścił liście Drzewacz. - Tak znamy Gandalfa - pierdnął Merry . - Mówię ci jak Gandalf fajnie się rozjebał w Morii, a Boromirowi fajnie flaki wyszły jak go dopadli orkowie, a Froda przebił takim wielkim na końcu ostrym w Morii taki wielki Pokemon, ale Frodowi nic się nie stało bo miał fajną podkoszulkę, którą dostał w Rivendell, bo trafił tam jak go skroili jeźdźcy, to znaczy nic mu nie zabrali, tylko rozpierdolili mu ramię, ale w Rivendell ten świecący elf zesrał mu się na klatę i Frodo wyzdrowiał - żywo dodał Merry i został radnym w Kuklówce Wielkiej. - A więc Gandalf nie żyje - spruchniał Drzewacz. Drzewacz się posmucił był duży i mógł rozpierdolić hobbitów. - Wiecie co? - zakwitł. - Rozkurwię jednego z was dla przykładu, a drugiego puszczę wolno, żeby rozpowiadał, że jestem fajny. - Nie ma sprawy - zapieścił Merry - rozjeb Pippina, bo ma gębę jakby wodę z kibla pił i generalnie mnie wkurwia. Pippin chciał jeszcze coś powiedzieć, ale nie zdążył, bo go Drzewacz rozpierdolił. - Eee, spokojna dupa - zaśmiał się Merry - ale mu fajnie głowa się odjebała. Ani hobbit, ani wyraźnie zachwycony swym czynem Drzewacz nie zauważyli, że za jasnozielonym pniem zakradała się czarna postać w białej mgle. - Ale jazda - zachwycił się Merry owinąwszy sobie łeb jelitem cienkim zdechłego hobbita. - Dobra - znudził się Drzewacz - pogadaliśmy, pośmialiśmy się, a teraz spierdalaj. Wtem zza pnia wyskoczyła z tak i nie nacka czarna zjawa. Hmmm. Albo nie. Czarnej postaci w ogóle nie było, a oni się rozeszli. Koniec. |