|
01 - KASZANKA Kaszanka jest dobra Kaszanka jest cool Kaszanka jest wspaniała Kaszankę jem na full Kaszanka! Gdy kaszanki brak, w oku się czai łza powrót 02 - LESZEK Był sobie Lech Piękne wąsy miał Ale je stracił bo za dużo chciał Dwie rzeczy na świecie miał To co ubóstwiał - wódę i psa Lech Leszek! Alimentów Leszek w ogóle nie płacił Trafił za kratki tam zęby stracił Lech był zachłanny W totka grał Kiedyś w totka dwójkę miał Lech Leszek! Leszek nie żyje Wpadł pod samochód Zostawmy Leszka Dajmy mu spokój (a co tam z Leszkiem - dawaj Marian!) Lech Leszek! powrót 03 - FAMILIADA (KAROL HAMBURGER) Przedstawcie się - mówi Karol Hamburger do państwa Kozaków Brat Leszek, syn Staszek, babka Stefka, ojciec Zbyszek Pierwsze pytanie brzmi - najpopularniejsze imię męskie Zbyszek Zenek - Zbyszek wyżej, Kozacy przejmują pytanie Babka Stefka mówi - Stefan, jest - na to K. Hamburger To może Stach - tak on też jest na naszej tablicy Karol Hamburger Karol! Drugie pytanie - co Polacy lubią najbardziej pić? Wódka Cola - wódka wyżej Kozacy przejmują pytanie Syn Leszek - denaturat, tak tak jest na naszej tablicy Ojciec Zbyszek - spirytus, tak tak jest na naszej tablicy Pierwsz tura za wami, wchodzicie do finału W finale gra ojciec Zbyszek i brat Leszek Leszek idzie posłuchać dobrej muzyki Po serii pytań Zbyszek uzbierał 83 punkty Leszkowi po 4 pytaniach brakuje 37 punktów Ostatnie pytanie brzmiało - wymienić najsławniejszy zespół Leszek odpowiedział, że to Kabanos Będzie czy będzie Wygraly Karol Hamburger Karol! powrót 04 - ZBRODNIA I KARA Staszek poszedł pograc w piłę na dworze Lecz padał deszcz, więc się wrócił Został w domu włączył jedynkę i obejrzał mecz piłki nożnej Wyjął wódę zaprośił Zdzisława do domu, by pochlać choć troche Zdzisław wyrzygał na spodnie Stacha i Stach krzyknął - O Boże! Stach gatkami przejęty powiedział Zdzichowi - Gdzie dostanę te spodnie? Zdzisiek odparsknął coś do Stacha, więc Stach zdesperowany popełnił zbrodnię Staszek poszedł do więzienia i spodkał tam Mariana Razem uknuli jak zwiać z okropnego więzienia I tak uciekali, i tak uciekali. Powietrza nie mogli złapać w usta Milicja za nimi, milicja za nimi. Gonią Staszka i Mariana Już ich doganiają, Marian upadł, złapali go A Stach nogi za pas i zwiał gdzie kaszanka rośnie Staszek poszedł pograć w kosza lecz nie miał piły, więc się wrócił do domu Włączył se dwójkę i zaczął oglądać mecz koszykówki Wyjął spiritus, zaprosił Zenka, Zbyszka i Mariana Zaczęli kłucić się o wynik meczu, gdyż założyli się o niego Stach zdenerwował się bardzo i wstał, poszedł do barku swego Otworzył go, wyjął spluwę i wycelował ją w stronę Zbycha, Zenka i Mariana Nagle padły trzy strzały i Zenek, Zbych i Marian razem padly Przyjechała milicja i zabrała Stacha do więzienia o zaostrzonym rygorze Stach miał nóż w kieszeni i na milicji popełnił zbrodnię Ale Zenek, Zbych, Marian mieli kuloodporne komizelki Zaczęli gonić Stacha po całej wsi, aż sołtysa obudzili Gonią Stach, gonią Stacha, a Stach ucieka Stach Ucieka Stach, nie uciekniesz nam Staszek dogonimy cię i wydamy milicji Aby cię zamknęli, ale Stach się nie poddaje, ucieka wciąż Wyciąga już setke, Zenon, Zbych i Marian z kajdanami za nim Nagle Stach zwalnia, a Zbych, Zenek Marian łapią go za nogi I karę za zbrodnie teraz Stach płaci powrót 05 - KABANOS Kabanos jest najlepszy To piękny zespół nasz My bardzo zdolnie gramy To bardzo piękna gra Zbyszek wali w basy Zenek na gitarze gra A Marian w perkusję Kto nie lubi Kabanosa niech na drzewie uschnie Gdy Kabanos gra wszyscy szaleją Wcinają kaszankę i wódę chlają W Kabanosie jak w dobrym sosie Wszystko do siebie pasuje Jak coś Zbyszek zrobi To Zenek zhandluje Marian ma zapałki Zbyszek zapalniczkę Zenek ma fajki Kabanos popielniczkę powrót 06 - MARSJAŃSKA WÓDKA Tej nocy o północy Szedłem se wodą Słońce raziło mnie we włosy Ta noc była zła pogodą Nagle z nieba coś sie zrypało Myślałem, że cień marsjańskiego ludka A to była po prostu marsjańska wódka Myślę więc czy sie do mnie uśmiechnie Ona natomiast nie reaguje Myśle więc co by z nią począć Może ją po prostu spróbuje Wódeczka, marsjańska wódka Jednak to może być pułapka Ktoś może mi życzyć życia Nie będę pił marsjańskiej wódki Napiję się ziemskiego picia Pójdę w las i sprzedam ją na bazarze Ja tym marsjaną pokaże Nie taki ze mnie głupi człowiek Każdy marsjanin to ci powie Sprzedałem ją za dwa grosze Ta kasa na pewno mi pomoże Póżniej mówili w telewizorze Że marsjańska wódka Szczęścia przynieść może powrót 07 - BALBINA We wtorek kupiłem, na środowej wyprzedaży I wcale nie wiem, co się w czwartek zdarzy Grałem w kosza, piłką od golfa Kiedy szedłem, chodnikiem Rudolfa Skacząc po drzewach, lubię spadać Gdy pływam, lubię latać Wypłatę dostaję pod koniec renty Z telewizorowej rodziny, jestem wyklęty Wszystko co mówię, jest bez sensu A Balbina nie lubi kredensu Okno jest otwarte na cały zamek W piwnicy mam bardzo piękny ganek Nigdy się nie slinię na nosie Myję się jak nienarodzone prosie Mój kolega nazywa się Teleświat Walta Disneya oglądam zza więziennych krat Używam dezodorantu Audiotele Czyszczę kibel w piątko-niedziele powrót 08 - USPOKÓJ SIĘ KAZIK Kazik Poręba poszedł wysłać totka Była kolejka, więc użył młotka Skreślił na kuponie liczb sześć Zapłatą za wysłanie, była jego pięść Kazik włączył Polsat, na losowanie czekał Zabił psa, bo mu za głośno szczekał Wreszcie losowanie zaczęło się Gdy przegrał Kazik, nie mógł pozbierać się Zaczął wariować we wsi całej Rozwalił Syrenę, poszedł pieszo dalej Podłożył bombę pod budkę totka Wybuchło wszystko, cała siedziba lotka Spokój Kazik (Uspokój się Kazik) Spokój Kazimierz (Uspokój się Kazik) Weź pyralginę Połóż się i leż Spokój Kazik Spokój Kazimierz Weź nerwosol Regularnie go bierz Kazik Poręba kupił telegazetę Patrzy tam krzyżówki na stertę Inaczej człowiek, no pewnie że pijak I tak rozwiązał wszystkie nim godzina mija Poszedł na pocztę, wysłać kupon zbiorczy Przed nim stał gość, co miał w uchu kolczyk Kazik zabił jego strzałem z kopyta, wysłał I już się rano z kioskarką wita Czy już wygrałem? - pyta grzecznie Kazimierz Kup pan gazetę to się pan dowiesz O k...a! - krzyczy Kazimierz Nie wygrałem, więc rozwalę całą wieś Spokój Kazik (Uspokój się Kazik) Spokój Kazimierz (Uspokój się Kazik) Weź pyralginę Połóż się i leż Spokój Kazik Spokój Kazimierz Weź nerwosol Regularnie go bierz powrót 09 - WARTO BYŁO 15 lat siedział Zbyszek Szajbner Za włamanie z kradzieżą biżuterii Siedział tam, gdzie okres mu się dłużył Ciepliwość strażników już nadużył Przez 15 lat nie pił wódki Nie jadł kaszanki, nie miał lodówki Gdy wyszedł na wolność Syn Stach go nie poznał Biedny Zbych nie miał grosza przy duszy Wszystko musiał od nowa zaczynać Zmieniać znajomość i zmieniać dziedzinę Czy warto było, okradać tych gości Mogłeś se darować i życ na wolności 20 lat siedział Marian Pachoł Za to że wyniósł wieżę z cudzego domu Na gorącym uczynku go złapali I w łapy milicji go dali Siedzi w celi z zabójczym Wiktorem Myślał, że jego życie się potoczy innym torem Gdy wyszedł, miał już 60 na karku Nie poznali go nawet na bazarku Czy warto było, okradać tych gości Mogłeś se darować i życ na wolności REKLAMA Zastanówmy się nad losem Zbyszka i Mariana Pachoła Czy warto było to robić Mogliscie pójść na prokuratora Czy warto było, okradać tych gości Mogłeś se darować i życ na wolności Warto było powrót 10 - ALE CO TAM Zygmunt poszedł po wódeczkę Ostatni grosz na nią wydał A przed sklepem na chodniku wódkę wylał Zdzisław alimentów nie zapłacił I milicja go złapała Bardzo na tym interesie stracił Gienek wmieszał się w rąbanke I milicja przyjechała I złapali Gienka w łapankę Wiesiek psychicznie się załamał Bo kaszanki w sklepach brak Wiesiek się załamał Ale co tam, hipopotam Nie takie rzeczy się działy W naszej pijackiej rodzinie Gorsze rzeczy miejsce miały Wiktor sobie skoczył z dachu I gazeta o tym napisała Sprawa nabrała całkiem niezłego rozmachu Regina wpadła do kanału Bo brała dragi i ćpała Niewiele poznała Zosia się śmieje bez powodu Ciągle ma coś we włosach Bo pije wódę bez powodu Ale co tam, hipopotam My sobie radę damy Nie było takiego człeka Żebyśmy mu rady nie dali Hanka się przewraca na chodniku Zygmunta ma za męża Który bije ją bez liku powrót 11 - UPIJ SIĘ Gdy upije się To dobrze wiem Czego od życia chcę Wtedy oddaje pieniądze Na szlachetny cel Więc upij się W dziób łyk wódkę Nie zostawiaj nic Na butelki dnie Więc uchlaj się Pij, ile wlezie Nie żałuj ani Kropelki na dnie Gdy upije się To wtedy świetnie Świetnie czuje się Zapominam, że chlanie to Kaszankowy bezsens Kiedy rano wstaje, wiem po Co chlać będe Więc upij się W dziób łyk wódkę Nie zostawiaj nic Na butelki dnie Więc uchlaj się Pij, ile wlezie Nie żałuj ani Kropelki na dnie Upij się, gdy tylko masz czas Uchlaj się, gdy tylko chęć masz Upij się, gdy chwilkę znajdziesz Uchlaj się, w siódmym niebie będziesz Więc upij się W dziób łyk wódkę Nie zostawiaj nic Na butelki dnie Więc uchlaj się Pij, ile wlezie Nie żałuj ani Kropelki na dnie powrót 12 - PIOSENKA O ŻARCIU Zrzygam się, zrzygałem się powrót |