ZABAWKA Nie drap mnie po nosie dziś Nic mnie nie swędzi, a ty drapiesz jak byś chciała go wykręcić I patrzeć aż się urwie nosek, bryzgnie krew będę miał dosyć Skóra się ściera ty nadal swoje Zostaw bo zepsujesz go To bardzo boli, kiedy pazur krwi wydostać się pozwoli I twoja piękna bluzka cała, nigdy nie będzie tak biała tylko w czerwone kropy Twoja zabawa psuje mnie jak młotek w mordę Ty się wciąż bawisz, bluzkę zakrwawisz Twoja zabawa niszczy mnie jak pindol w oko Tak dalej będzie? to mnie nie będzie Nie rzucaj mną w blady kąt Tego nie lubię, jak mnie odrzucisz to się w bałaganie zgubię I już się mną tak nie pobawisz, gdy tak sobie mnie odstawisz dziś przez ciebie mnie tak serce wali Nie dźgaj mnie szpileczką gdyż Me wątłe ciało, już za dużo dziś przez ciebie krwi wylało A kości me całkiem złożone, tym sadyzmem są zmęczone kruche jak dwa ciasteczka Twoja zabawa psuje mnie jak młotek w mordę Ty się wciąż bawisz, bluzkę zakrwawisz Twoja zabawa niszczy mnie jak pindol w oko Tak dalej będzie? to mnie nie będzie W roku 1985 Małgosia dostała pod choinkę pluszowego misia W dwa dni później ten sam pluszowy misio został przez Małgosię zamordowany! powrót CZERWONA MUSZTARDA Widziałam ich wtedy jak oni szli Ale nie chcieli zapiąć mi butków A w ich głowach było coś niemądrego I jeden pan się potknął i upadł A drugi próbował mu pomóc wstać A tamten powiedział, "Nie możesz mi pomagać Bo jak wstanę to będę musiał zapiąć tej małej cholerze butki Więc wolę leżeć i nie rzucać się w oczy" Trzeci z nich zignorował wszystkich bo był fujarą I potoczył się do końca alei, gdzie czekał na niego wielki banan Gdzieś na warszawskiej pradze Stoi dziewczynka w chłodzie Czerwona musztarda na brodzie Na stopach butki małe Sznureczki rozwiązane Czas toczy się we śnie i w wodzie I zostali tylko ci dwaj, obaj wredni Z twarzą w betonie próbowali uniknąć nieuniknionego Bo i tak jak śmigną to długo ich nie będę szukała I tak stałam sobie - a oni leżeli, i spływało po nich tysiąc kropel potu Kropelka do kropelki - łączyły się w tłuste kule, i wylewały się na beton Nagle jeden wstał, podszedł do mnie i zawiązał mi butki "O cholera" powiedziałam, "zepsułeś całą intrygę", a on na to, "to nie jest głupi film, w rzeczywistości smarkulo wszystko się kończy szybko i mało atrakcyjnie." Gdzieś na warszawskiej pradze Stoi dziewczynka w chłodzie Czerwona musztarda na brodzie Na stopach butki małe Sznureczki zawiązane Czas toczy się we śnie i w wodzie I zawiązał mi palant butki I się akcja o co zaczepić nie miała Więc kopnęłam starego idiotę w jaja I czekałam na nową intrygę On zawył z bólu, a potem wyraźnie upadł na beton i wyrżnął łbem w kapsel po butelce Ten drugi stwierdził, że to jest głupie i wyszedł za planszę, a ja wytarłam czerwoną musztardę na brodzie, bo kretynki z siebie robić dłużej nie będę, ale ten co leży będzie, więc mu wklepałam musztardę na brodę i śmignęłam za parawan. Gdzieś na warszawskiej pradze Leży chłopina w wodzie Czerwona musztarda na brodzie Na głowie kapsel wbity A w kroczu ptaszek zbity Czas toczy się we śnie i w wodzie powrót |